"MEAT IS MURDER"

 

Co roku w Ameryce jest zabijanych 134 miliony ssaków i 3 miliardy ptaków. Jednak niewielu ludzi w świadomy sposób łączy tę rzeź z produktami mięsnymi pojawiającymi się na ich stołach. Przykład - w telewizji klaun Ronald McDonald mówi dzieciom, że hamburgery rosną na ,,hamburgerowych grządkach'". Prawda nie jest tak przyjemna - przemysłowe rzeźnie są jak wizje piekła. Ryczące zwierzęta są ogłuszane przez uderzenie młotem, szok elektryczny albo strzelby wstrząsowe. Następnie wiesza się je za nogi i przesuwa przez fabryki śmierci zmechanizowanym systemem transporterów. Często podrzyna się gardła i kroi mięso żywych jeszcze zwierząt. Opisując swoje wrażenia po wizycie w rzeźni, mistrz hokeja, Peter Burwask, napisał w swojej książce Elementarz wegetariański:

"Nie jestem trzęsącym się fiołkiem, grałem w hokeja, dopóki nie straciłem połowy zębów... ale to, czego doświadczyłem w rzeźni, zdruzgotało mnie. Kiedy wyszedłem stamtąd, wiedziałem, że nigdy więcej nie skrzywdzę żadnego zwierzęcia. Znałem wszystkie psychologiczne, ekonomiczne i ekologiczne argumenty przemawiające za wegetarianizmem, ale wówczas bezpośrednio doświadczyłem okrucieństwa człowieka wobec zwierząt i to stało się podstawą mojego zaangażowania się w wegetarianizm".

Nie zdajemy sobie sprawy, że piekła wcale nie musimy szukać gdzieś pod ziemią. Możemy znaleźć je tutaj, na naszej kochanej Ziemi. Wystarczy, że odwiedzimy rzeźnię, do czego gorąco zachęcamy wszystkich. Proponujemy rozpocząć naszą wizytę jednak nie od rzeźni, lecz od przeciętnej obory chłopskiej. Wszystkie byczki mają przed sobą tylko kilkadziesiąt dni życia i często tylko raz okazję ujrzenia tego świata, wtedy gdy są odwożone do rzeźni. Cały czas więzione są w klatkach specjalnie ograniczających ich ruch, co przyśpiesza wzrost ich wagi. W dzisiejszych nowoczesnych chlewniach czy oborach stosuje się najbardziej wymyślne sposoby skrócenia czasu hodowli i ułatwienia sobie pracy. Z powodu prętów lub betonu zamiast posłania, zwierzętom, które stoją trochę dłużej, deformują się kopyta, tak, że nie są w stanie później normalnie chodzić. Niektórym specjalnie łamie się nogi.

Nie lepiej przedstawia się opieka, jaką roztaczają nad nimi ich opiekunowie. Na sam ich widok zwierzęta są przerażone, a gdy widzą ich z widłami, są w zupełnej panice. Niejednokrotnie zdarza się, że zanim ktoś nauczył zwierzę, jak się ma zachowywać, ono już nie żyło. Związane jest to również z nadużyciem alkoholu w godzinach pracy, gdyż wtedy przychodzą ludziom do głowy różne, szalone pomysły. Bezwzględność i okrucieństwo są dla nich czymś naturalnym, gdyż zwierzęta są i tak tylko po to, żeby je zjeść.

Trudno opisać to, co dzieje się w wielu punktach skupu żywca, w transporcie lub w przejściowych gettach zwierzęcych przed katownią-ubojem. Nawet rzeźnicy są czasem poruszeni, gdyż straty są poważne i sięgają nawet do 40% w stosunku do wagi pierwotnej.

Pierwsze kroki w rzeźni są zwykle niepewne zarówno dla człowieka jak i zwierzęcia. Czuć śmierć. Odór krwi i wnętrzności jest trudny do zniesienia. Wygłodzone i osłabione zwierzę czekają w kolejce, świadome ostatnich chwil życia. Zabija się je prądem lub specjalnym pistoletem (w przypadku krów). Nie jest to takie proste, gdyż zwierzę zwykle rzuca się, często płacze, a nawet klęka wydając żałosne dźwięki. Oszołomione pada, a następny rzeźnik zakłada mu linę na nogę, aby podnieść zwierzę tak, aby na ziemi leżała tylko głowa. Wkłada drut w dziurę w głowie w celu ostatecznego zabicia krowy przez zniszczenie połączeń nerwowych między mózgiem a jej rdzeniem kręgowym. Za każdym razem, kiedy wkłada drut, zwierze kopie i szamoce się, mimo, że pozornie jest już nieświadome. Czasem zdarza się, że krowa rzuca się tak bardzo, jakby nie była właściwie oszołomiona, więc trzeba znowu użyć pistoletu.

Następnie podnosi się krowę wyżej, aby jej głowa zwisała około 1 m nad ziemią, po czym następny rzeźnik podrzyna jej gardło i odcina przednie nogi w okolicy kolan. Kolejny rzeźnik obcina jej zupełnie głowę i odkłada na bok. Jest to bodaj najbardziej koszmarna scena. później zdziera się z niej skórę i przerąbuje na pół. Wypadają wszystkie wnętrzności - płuca, żołądek, jelita itd. Wielokrotnie wypadają całkiem duże, rozwinięte cielęta, gdy krowa była w późnym stadium ciąży. Ostatnich kilka osób zajmuje się krojeniem na części i układaniem mięsa w kontenerach.

Jako, że praca rzeźników jest dość monotonna, urozmaicają oni sobie czas różnymi sadystycznymi zabawami polegającymi na znęcaniu się nad zwierzętami, łamaniu im nóg, kręgosłupów.

Nieprzyjemny koniec spotyka także drób. W niektórych krajach kury zabija się wieszając je za nogę. Jeśli jednak nie zostaną zabite od razu robią dużo hałasu i zamieszania, zanim stracą życie we wrzątku.

Jak długo ludzie będą przykładać do tego rękę? Jesteśmy przekonani, że wiele osób bez wątpienia zostałoby wegetarianami po odwiedzeniu rzeźni lub gdyby sami musieli zabić zwierzę, które zjedzą. Eufemizmy takie jak ,,kotlety'', ,,polędwica'', ,,udko'', czy ,,zakłady mięsne'' nie powinny już dłużej ukrywać horroru rzeźni.


do gory