WIWISEKCJA - nienaukowy nonsens

 

Tekst ten został opublikowany w kilku polskich czasopismach, a ostatnio pojawił się jako wstęp do książki "HOLOKAUST - wiwisekcja dzisiaj" (wyd. "Viva!POL", 2001).

Podczas gdy miliony zwierząt cierpią męki w czasie okrutnych eksperymentów, ludzie starają się zdławić swoją świadomość argumentując, że doświadczenia na zwierzętach są nieodzowną częścią postępu w medycynie, że przynoszą one ulgę ludzkiemu cierpieniu.

Dr Tony Page analizuje fakty przy pomocy logiki i zdrowego rozsądku, demaskując liczne uchybienia, brak odpowiedzialności i fatalne pomyłki zdarzające się w medycynie.

Już ponad 200 lat naukowcy masowo okaleczają ciała i umysły zwierząt trwając w irracjonalnym przekonaniu, że takie poświęcenie ich krwi na ołtarzu nauki przyczyni się do postępu w medycynie. Ale wiwisekcja nie przynosi oczekiwanych efektów. Nie może ona bowiem zastąpić badań medycznych i pomóc człowiekowi w przezwyciężaniu jego chorób. Dlaczego? Z prostej przyczyny: zwierzęta nie są istotami ludzkimi. A każdy gatunek funkcjonuje według specyficznego planu fizjologicznego i unikalnego kodu genetycznego.

Różnorodność pomiędzy gatunkami jest naturalnym, odwiecznym porządkiem rzeczy. Podobieństwa oczywiście istnieją, jednak często są one zwodnicze. Nawet sami wiwisektorzy, coraz częściej przyznają, że nie wiedzą, czy rezultaty wykonywanych przez nich eksperymentów mogą posiadać praktyczną wartość dla ludzi. Kiedy w 1990 r. zapytano profesora Wilhelma Feldberga, czy można ekstrapolować rezultaty ze zwierzęcych eksperymentów na ludzi, ten znany na świecie wiwisektor, mający ponad 50-letnie doświadczenie w swojej branży, wyznał: Boże, nie chciałbym odpowiadać na to pytanie, ponieważ sam nie znam na nie odpowiedzi... ale my postępujemy jak gdyby... trzeba było za każdym razem na nowo udowadniać, że... nie ma w tym ostatecznego celu.

Za każdym razem, gdy jakiś eksperyment prowadzony na zwierzętach dobiega końca, przynosi on tylko nie rozstrzygające niczego rezultaty, na podstawie których nie można wyciągnąć ostatecznych wniosków. Za każdym razem trzeba wykonywać analogiczne testy na ludziach, bowiem reakcje organizmów ludzkich są odmienne od zwierzęcych. Dr Ralph Heywood, który sam był kiedyś dyrektorem większego instytutu wiwisekcyjnego, wyznał w 1989 r., że współczynnik błędu w doświadczeniach wykonywanych na zwierzętach, a mających określić szkodliwość reakcji na leki i środki chemiczne na organizm ludzki, osiąga aż 95% .

Różnice gatunkowe

Aby móc zilustrować niebezpieczeństwo ryzyka polegania na rezultatach doświadczeń na zwierzętach w kontekście ludzkiego zdrowia, przyjrzyjmy się niektórym przykładom fizjologicznych i metabolicznych różnic pomiędzy nami a zwierzętami:

Wątpliwy sens testu LD50

Przykłady tego rodzaju można mnożyć prawie w nieskończoność. Pokazują one, że zaakceptowane ponad 200 lat temu przez wiwisektorów równanie: reakcja zwierzęca = reakcji człowieka jest niebezpiecznie fałszywe. Jak można przypuszczać, że szczur, który może żyć zdrowo w brudnych kanałach ściekowych będąc nosicielem chorób, np. dymienicy, może być rzetelnym, godnym zaufania modelem istoty ludzkiej? A właśnie te, poniekąd najbardziej pozbawione ludzkiej sympatii gryzonie, używa się do powszechnie stosowanego doświadczenia testującego toksyczność związków chemicznych. Grupę szczurów (lub myszy) poddaje się przymusowemu karmieniu określonymi chemikaliami dopóki 50% z nich nie umrze. Ten haniebny test, zwany popularnie testem LD50, ma wyznaczać granicę bezpiecznego poziomu stężenia związków chemicznych dla ludzi. Jednakże jak twierdzi ekspert w dziedzinie toksykologii dr Bernard Knight: niektóre zwierzęta będą żyły, a nawet będą przejawiały symptomy dobrego zdrowia będąc karmione dużo większymi dawkami niż określa to test LD50, podczas gdy inne zginą przy o wiele niższych dawkach tych samych chemikaliów. Nie można więc stosować tego testu do szacowania wpływu środków chemicznych na ludzi ani nawet ich wpływu na inne zwierzęta danego gatunku. Jeśli nie można ekstrapolować danych z jednego szczura na innego, to jak można precyzyjnie ekstrapolować dane ze szura na człowieka? Oczywiście jest to naukową niemożliwością. Wykonywanie testów takich jak test LD50 zostało obecnie zaniechane nawet przez niektórych nieprzejednanych wiwisektorów.

Zadziwiającym jest, że myszy i szczury są tymi właśnie zwierzętami, na których najczęściej wykonuje się doświadczenia w laboratoriach wiwisekcyjnych. Dr Alexis Carrel, słynny wiwisektor, laureat nagrody Nobla, stwierdził, że myszy i szczury charakteryzuje bardzo niewielkie podobieństwo do człowieka. W 1996 r. inny naukowiec parający się doświadczeniami na zwierzętach przyznał, że: nie ma powodów, by sądzić, że to co jest prawdą odnośnie szczurów, koniecznie musi być prawdą także w stosunku do istot ludzkich.

Psy reagują inaczej

Psy często wykorzystywane są do doświadczeń wiwisekcyjnych, a rezultaty tych badań są tak samo zwodnicze, jak rezultaty doświadczeń na szczurach. Poniżej sygnalizujemy jak odmienne reakcje wykazują ludzie i psy na niektóre leki:

Fatalne pomyłki medycyny

Tak duża odmienność w reagowaniu na różne substancje, pomiędzy gatunkami oznacza, że używanie zwierząt do testowania leków, farmaceutyków i środków chemicznych przeznaczonych dla ludzi - jest ryzykowną, nierozsądną procedurą pozbawioną naukowych i także logicznych podstaw. Środki uznane jako bezpieczne po przetestowaniu ich na zwierzętach, mogą w istocie okazać się bezużyteczne, czy wręcz szkodliwe dla ludzi. Tu także można wymienić sporo przykładów:

Wszystkie te, oraz wiele innych bezużytecznych lub niebezpiecznych leków zakwalifikowano do grona "leków bezpiecznych" po przeprowadzeniu rozległych testów i doświadczeń na zwierzętach. Wnioski są oczywiste - wiwisekcja jest nie tylko bezużyteczna, ale stanowi także realne zagrożenie dla ludzkiego zdrowia, w związku z czym jej dalsze wykonywanie powinno być powstrzymane. A zatem, co powoduje, że jest ona w dalszym ciągu wykonywana? Generalnie są tego dwie przyczyny. Pierwsza to - bezmyślna tradycja i pieniądze, druga - pieniądze i karierowiczostwo. Eksperymenty na zwierzętach dają "naukowcom" łatwą sposobność na publikowanie swoich "naukowych" prac i tym sposobem torują ich kariery zawodowe, przynosząc im więcej pieniędzy. Wiwisektorzy umożliwiają również firmom farmaceutycznym łatwiejsze zakwalifikowanie ich produktów do grupy "środków bezpiecznych" - produktów, które są często bardzo niebezpieczne.

Jeśli nie chcemy, aby złudne eksperymenty pseudo-naukowców dalej niszczyły życie zwierząt i wprowadzały ludzi w błąd, stanowiąc realne zagrożenie ich zdrowia, powinniśmy powiedzieć im - nie!

Dr Tony Page

Tłumaczył: Roman Rupowski
na podstawie kwartalnika Caduceus

 

Dr Tony Page - jest publicystą i tłumaczem specjalizującym się w tematach medycznych, pracuje dla jednego z największych europejskich wydawnictw publikujących literaturę z dziedziny medycyny. Jest autorem książki Vivisection Unveiled (wyd. Jon Carpenter, 1997) i założycielem organizacji UKAVIS (Brytyjskiego Towarzystwa Informacji o Antywiwisekcji).



do gory